Strona główna arrow Felietony arrow Polityka arrow Metoda "na Wielgusa"
Metoda "na Wielgusa"
Drukuj E-mail
Marek Pol   
19. 03. 2007.

ZNP przeżywa złoty okres. Nic tak nie wzmacnia Związku, jak walczący z nim i z nauczycielami oszalały Minister Edukacji. Związek protestuje przeciwko festiwalowi pomysłów Giertycha, które mają pomagać w promocji zdychającej LPR, więc Giertych i jego przyboczni narodowcy próbują przywalić Związkowi. W tym celu stosują sprawdzoną ostatnio metodę - „na Wielgusa”. Tak długo nikt nie wiedział, że arcybiskup pracował dla tajnych służb, jak długo nie próbował wleźć na stołek, który miał dostać ktoś inny. Gdy się wychylił, nastąpiło kwitów „cudowne odnalezienie” i już po Wielgusie. Spodobało się to Giertychowi i jego kolegom, więc w czasie demonstracji ZNP na ulicach Warszawy, nagle „znaleźli dowody”, że za czasów Bieruta i Stalina ZNP zamiast protestować „ciepło wyrażało się o komunistycznych dyktatorach”. Pochwalało też podobno interwencję sojuszniczych wojsk w Czechosłowacji.

Advertisement

Brawo! Metoda „na Wielgusa” jest uniwersalna i można stosować ją powszechnie. Zresztą przez obecną ekipę rządzącą była już z powodzeniem stosowana. To, że Wałęsa to najprawdopodobniej „agent Bolek” Panowie Kaczyńscy zaczęli wierzyć, gdy zostali przez tegoż Wałęsę szurnięci ze stanowisk ministrów w Kancelarii Prezydenta. Wcześniej tego nie podejrzewali. Są już również całkiem współczesne przykłady stosowania metody. To, że Prezydentowa „miała zawsze poglądy lewicowe i feministyczne” ujawniono zaraz po tym, gdy Maria Kaczyńska poparła przeciwniczki aborcyjnego majstrowania przy Konstytucji. Wcześniej, któżby ją podejrzewał o feminizm. Z jeszcze większą żarliwością i delikatnością inkwizytora, wypowiedział się o Prezydentowej Ojciec Rydzyk. Ale tak samo myśląca Kaczyńska, zamiast być „feministką”, „lewicowcem” i „szambem” mogła zostać Świętą Matką Naszego Narodu. Pod jednym warunkiem. Wystarczyło, by nie miała swojego zdania i ciepło mówiła o pomysłach Ojca Dyrektora. Amen!

Przy takim systemie sprawowania władzy, należy mieć zawsze pod ręką coś kompromitującego na dzisiejszych przyjaciół, sojuszników a nawet krewnych. Podpowiadam kilka pomysłów, które mogą być przydatne. Gdy Bratu Jarosławowi podpadnie Brat Lech można wyciągnąć na światło dzienne doktorat Lecha. Młody uczony w swym dziele ponoć ciepło wyrażał się o leninizmie i sprawiedliwości socjalistycznej. Młody Giertych, gdy zajdzie mu za skórę sławny tatuś Maciej, może mu publicznie przypomnieć poparcie dla Jaruzelskiego i stanu wojennego. Obecnemu ministrowi od prywatyzacji i aktywnemu działaczowi PiS w każdej chwili można wyciągnąć aktywną działalność w byłej PZPR. Itd., itd. Myślę, że jak będzie trzeba, znajdzie się coś na Ojca Dyrektora a nawet na kota Jarosława Kaczyńskiego.

Przy okazji demonstracji nauczycieli w MEN przypomniano sobie, że majątek ZNP powstał w niesłusznych czasach i można by to wykorzystać do puszczenia Związku w skarpetkach. Nie będzie kasy – nie będzie demonstracji, myślą panowie z LPR. Niech nauczyciele opowiadają uczniom o demokracji i prawie do zgromadzeń. Ale nich się gromadzą najwyżej w dużej przerwie w pokojach nauczycielskich. a nie w Warszawie, przeszkadzając budować IV RP.

Kandydaci na dyrektorów szkół mają też pisać oświadczenia, że brzydzą się Stalinem, Bierutem i interwencją w Czechosłowacji. Oczywiście tą, którą robiliśmy w 1968 roku razem z Breżniewem. Tą, którą wykonaliśmy w 1938 roku razem z Hitlerem nie muszą się brzydzić. To jest akurat jasne. W końcu Hitler nie był komunistą.

 
Menu główne
Strona główna
Abstrakty felietonów
Szukaj z Google
Warto zajrzeć (linki)
Od Redakcji
Współpraca
Najnowsze
Najczęściej czytane
Ankiety
Chcę czytać:
 


© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.
© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.