Strona główna arrow Felietony arrow Polityka arrow Zawał
Zawał
Drukuj E-mail
Marek Pol   
30. 01. 2006.

Po miesiącach awantur i sporów mamy coś, co nas jednoczy. Katastrofę! Dziesiątki zabitych, jeszcze więcej okaleczonych. Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci. Ludzie masowo oddają krew, płacą na konta instytucji charytatywnych, dopytują się, czy w chorzowskiej hali nie było kogoś ze znajomych? Współczujemy rannym i rodzinom ofiar. Czujemy, że w jednej ważnej sprawie jesteśmy razem i jest nam z tym dobrze. Ministrowie, Premier i Prezydent organizują konferencję za konferencją. By powiedzieć, co się dzieje. Również po to, by pokazać jak się troszczą. Jakiś dodatkowy procencik poparcia może się bardzo przydać w nadchodzących - jak się wydaje – wyborach. Ale, mimo że domyślamy się również tych, mniej pięknych, powodów ich aktywności, nikt nie ma im tego specjalnie za złe.

Advertisement

Po raz kolejny widać, że tak naprawdę jednoczą nas głównie nieszczęścia. Śmierć papieża – Polaka, katastrofa i masowa śmierć ludzi. Szkoda, że nie potrafimy się jednoczyć wokół rzeczy dobrych, miłych. Wręcz odwrotnie! One nas od siebie odpychają. Kiedyś ktoś powiedział ironicznie, że jesteśmy narodem, który tylko klęski stawiają na równe nogi. Sukcesy powalają nas na obie łopatki. Coś w tym jest!

Nad tym, co spowodowało katastrofę w Chorzowie będą się głowić eksperci przez całe tygodnie. Dopóki nie wyrażą swej opinii, w mediach trwać będzie polowanie na czarownice, czyli na winowajców domniemanych. Takie nasze „polskie piekiełko”. Wszystkie chwyty dozwolone. W niedzielę oglądałem konferencję prasową Zarządu katowickich targów. Dziennikarz ostro żądał jednoznacznej odpowiedzi, „czy zarząd czuje się odpowiedzialny za nieszczęście setek ludzi, czy nie”. Każda odpowiedź dla łowcy sensacji była dobra. „Tak” – dawało gotowy tytuł newsa: „mamy winnego – Zarząd Targów odpowiedzialny za katastrofę”. Odpowiedź „nie” – oznaczałaby całkowitą bezduszność szefów firmy. W końcu, bez względu na przyczynę katastrofy, ludzie zginęli na ich terenie. Pytani z trudem uniknęli zasadzki. Mówili, że są wstrząśnięci i załamani a o odpowiedzialności wypowie się komisja i sąd.

Atmosfera żałoby skłania do przemyśleń. Ileż to razy w miesiącu większość z nas bywa w wielkich halach? A to supermarketów, a to sportowych czy wystawowych.. Nigdy nie myślimy, że to, co nad nami, może się na nas zwalić. Jak widać, może! Śląska katastrofa wywoła oczywiście lawinę różnych akcji. Mają zapobiec podobnym wypadkom w przyszłości. Trwa masowe odśnieżanie dachów. Władze grzmią, że będą kontrole i kary Słusznie! Nikt nie chce powtórzenia się tragedii. Prezydent, Premier i Ministrowie zapominają jednak, że jest taki jeden dach, który odśnieżyć mogą tylko oni. Ich śnieg, to nasze wojska w Iraku. Bez ich ostatecznego powrotu do kraju nasze hale, dworce i inne miejsca masowych spotkań ludzi, nigdy nie będą do końca bezpieczne. Nawet, gdy skończy się zima. W odwecie za okupację, bo tak traktują to Irakijczycy, różne rzeczy zdarzyć się mogą. Oby nie! Oby ten chorzowski „zawał”, nie miał swoich następców. Bez względu na rodzaj śniegu, jaki wisi nad naszymi głowami.

 
Menu główne
Strona główna
Abstrakty felietonów
Szukaj z Google
Warto zajrzeć (linki)
Od Redakcji
Współpraca
Najnowsze
Najczęściej czytane
Ankiety
Chcę czytać:
 


© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.
© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.