|
Jak skunks z agentem 007 bez 7
Nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być gorzej, mówi stare
porzekadło. Gdyby ktoś miał wrażenie, że jakość politycznej dysputy w naszym
kraju osiągnęła już dno absolutne, to z pewnością nie przyszłoby mu długo
czekać, by się przekonać, że jednak można zejść jeszcze niżej.
Do zwyczajowej wymiany kurtuazyjnych uprzejmości polityków
ze zwalczających się obozów włączono ostatnio tak sympatycznie określenia jak
„skunks którego trzeba obchodzić szerokim łukiem”, „agent 007 bez 7”, czy
„chłopiec, który dopiero co doznał spełnienia”.
W zasadzie nic strasznego, choć może trochę śmiesznie. Nie
takie rzeczy żeśmy widzieli, nie takie epitety słyszeli. Być może chciałoby
się, aby osoby piastujące najwyższe funkcje w państwie zachowywały się
dostojniej, no ale wtedy to chyba musiałby być jakiś inny kraj, jakiś inny
parlament, jacyś inni politycy. |