Strona główna arrow Różne arrow Komentarze arrow Marszałek poszedł w las
Marszałek poszedł w las
Drukuj E-mail
Juliusz Mille   
13. 07. 2005.


Marszałek poszedł w las

Poszedł marszałek w las, niewykluczone, że po naukę, gdyż patrząc na kwiat naszej reprezentacji trzeba dojść do wniosku, że musi jej tam być dostatek. W przeciwieństwie do pewnego budynku przy Wiejskiej. Trudno się też dziwić, że marszałek Cimoszewicz woli obcować z przyrodą, niż z posłem Giertychem.

Advertisement

Prawdą jest również, że komisja ds. Orlenu rozmija się ze swoją misją drastycznie. Dawno już zapomnianym został prawdziwy cel jej powołania, natomiast posłowie śledczy oddali się swemu ulubionemu zajęciu grzebania w cudzych życiorysach odbitych w krzywym, ubeckim zwierciadle.

O ile jednak pobudki marszałka są zrozumiałe, o tyle już samo teatralne wyjście z komisji i późniejsze jego wypowiedzi mogą budzić pewne zdziwienie. Wydaje się bowiem, że taki poziom arogancji nie przystoi pretendentowi do najwyższego urzędu w państwie.

A więc uszedł marszałek w las, a psy gończe pobiegły za nim. Czy go dopadną i rozszarpią, czy obszczekają i „obsikają”, jedno jest pewne - polski parlamentaryzm na tym raczej nie zyska. Pan marszałek swoim zachowaniem poniekąd wpisał się w ten nienajwyższych lotów spektakl przedwyborczych połajanek.

Jest takie powiedzenie, bodajże angielskie - „Nigdy nie kłóć się z głupcem - sprowadzi cię do własnego poziomu i pobije doświadczeniem”.

 
Menu główne
Strona główna
Abstrakty felietonów
Szukaj z Google
Warto zajrzeć (linki)
Od Redakcji
Współpraca
Najnowsze
Najczęściej czytane
Ankiety
Chcę czytać:
 


© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.
© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.