Strona główna arrow Różne arrow Komentarze arrow Folwark Lustracyjny
Folwark Lustracyjny
Drukuj E-mail
Juliusz Mille   
29. 04. 2005.

Folwark Lustracyjny

Czyli o tym, dlaczego wszystkie zwierzęta są równe, prócz oczywiście tych, które są tajnymi współpracownikami. I tych które potencjalnie mogłyby być. I tych, które nie są, ale ktoś powiedział, że są.

Advertisement

Mamy więc kolejną odsłonę zniesmaczającego spektaklu polowania na tzw. agentów. Tym razem z pamięcią zmarłego papieża w tle. Wydawałoby się, że już niżej ten proceder upaść nie może, a jednak.

Oto pan Kieres, jak sam przyznaje -- przypadkowo, wszedł w posiadanie dokumentów demaskujących agenta w bliskim otoczeniu papieża. Sprawa, nim została rzetelnie zbadana przez IPN, zostaje ujawniona w mediach, ze stosowną chwilą suspensu, co pozwoliło przez dobre parę dni na prasowe spekulacje i polowanie na czarownice wg najlepszych historycznych wzorców.

I wreszcie, pan Profesor Prezes ujawnia nazwisko osoby, która to następnie zostaje medialnie zlinczowana na oczach całego kraju i pewnej częsci świata z zadziwieniem przyglądającego się naszym rodzimym rozrywkom.

Abstrahując od faktu, czy wspomniany człowiek był świadomym, czy też nieświadomie wmanipulowanym w większą intrygę, współpracownikiem SB, to sama chwila ujawnienia tych dokumentów, sposób zajęcia się sprawą, czy też sam fakt odnalezienia tych materiałów, nie zdradzają najmniejszych oznak profesjonalizmu, dla którego przestrzegania przecież powołany został IPN w pierwszym rzędzie.

Wydaje się, że pan Kieres pogubił się ostatnio w ocenie sytuacji. Przypadek jest ostatnim kryterium, którym się powinien kierować Instytut Pamięci Narodowej. To samo przypuszczalnie powinno dotyczyć obsadzania stanowiska jego szefa.

 
Menu główne
Strona główna
Abstrakty felietonów
Szukaj z Google
Warto zajrzeć (linki)
Od Redakcji
Współpraca
Najnowsze
Najczęściej czytane
Ankiety
Chcę czytać:
 


© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.
© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.