Strona główna arrow Felietony arrow Społeczeństwo arrow Papież Tysiąclecia
Papież Tysiąclecia
Drukuj E-mail
Juliusz Mille   
11. 04. 2005.

Cała Polska pogrążyła się w wielkim smutku po odejściu jednego z nas. Jednego z największych Polaków w dziejach. Zarówno tych, co były, jak i tych, co będą.

W tych dniach zadumy i refleksji obserwowaliśmy liczne obrazy solidarności, zgody i zjednoczenia nad wspólnymi sprawami. Do takiej jedności Polacy zdolni są w wyjątkowych chwilach. Na co dzień bywa gorzej, ale dobrze, że w chwilach próby potrafimy być razem. A że chwila była wyjątkowa nikt chyba nie ma najmniejszej wątpliwości.

Odszedł człowiek wielki, niezapomniany, duchowy przywódca narodów.

Advertisement

Nie jest celem, czy ambicją piszącego te słowa ocenianie dorobku papieża, gdyż nie czuje się on do tego osobą ani kompetentną, ani upoważnioną. Niewykluczone też, że aby w pełni docenić dzieło Jana Pawła, potrzebna będzie nieco dłuższa perspektywa, niż te parę dni głębokiej zadumy, ale też i pewnego, z dobrych pobudek płynącego, lecz jednak zgiełku.

Być może dzieło troskliwego pasterza dopiero się zaczyna? Być może, tak jak każdy dobry rodzic, papież nasz zadbał o wychowanie swoich dzieci, wpojenie im wartości, stosowne wykształcenie. Jak każdy rodzic pokazał im Drogę. Bardzo wyraźnie, precyzyjnie i szczegółowo. Przez chwilę prowadził nas Drogą upewniając się, że nie błądzimy. A nawet jeśli błądzimy, to że robimy to świadomie, wiedząc jaki jest cel wytyczony przez niego. I -- jak każdy rodzic -- w pewnym momencie Święty Ojciec odsunął się w cień. A może dokładniej -- podążył ku wiecznemu światłu -- tam, gdzie musiał udać się już samotnie, bez swoich ukochanych dzieci.

I teraz, kiedy zostaliśmy sami, pojawia się wypowiedziane w bólu pytanie: „Co będzie dalej?”. Otóż, co będzie dalej, zależy tylko od nas. Dostaliśmy, jak rzadko w historii, zbiór drogowskazów, tak by nawet najbardziej zbłąkany wędrowiec mógł trafić do celu. Jeśli zechce, oczywiście. Dostaliśmy wskazówki my wszyscy. Nie tylko Polacy, nie tylko katolicy, nie tylko chrześcijanie. Jak żaden biskup Rzymu w przeszłości, był Jan Paweł papieżem całej ludzkości. To, czy zechcemy te nauki odczytać i zrozumieć, zależy już tylko od nas.

Niech trwa Jego Dzieło. Dzieło pojednania, dobroci i miłości. W tym powinniśmy wyrażać pamięć o Janie Pawle.

Oczywiście można też wyrażać pamięć w sposób materialny. I nawet należy. Przypuszczalnie jednak nie powinniśmy się licytować, kto nada Jego imię dłuższej ulicy, kto usypie wyższą górę, a kto wzniesie większy pomnik. To wszystko jest ważne, ale wydaje się, że takie decyzje trzeba podejmować w chwili spokoju i skupienia, nie pod wpływem impulsu chwili. Nawet najwznioślejszego

Wielkość papieża nie miała wymiaru materialnego, nie dało się jej zmierzyć ani w metrach, ani w kilogramach, ani w tonach. Nie miał papież ani jednej dywizji, a jednak zwyciężał imperia. Był najskromniejszym z nas, a jednak największym.

Uważajmy, by skądinąd najszlachetniejsze cele, nie zaowocowały rozkwitem partykularnych ambicji, czy festiwalem pamięci materialnej na pokaz. Nie rozmieniajmy wielkości naszego papieża na drobne. Nie próbujmy tą wielkością podbudowywać własnej małości.

Odszedł od nas wielki człowiek. Pamiętajmy o jego drogowskazach. Każdemu z nas przyjdzie kiedyś podążyć w stronę światła. I wtedy, spoglądając za siebie, nieuchronnie pojawi się pytanie, czy droga którą przebyliśmy była dobrą drogą.

 
Menu główne
Strona główna
Abstrakty felietonów
Szukaj z Google
Warto zajrzeć (linki)
Od Redakcji
Współpraca
Najnowsze
Najczęściej czytane
Ankiety
Chcę czytać:
 


© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.
© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.