Strona główna arrow Felietony arrow Społeczeństwo arrow Radiowęzeł (Gordyjski)
Radiowęzeł (Gordyjski)
Drukuj E-mail
Juliusz Mille   
28. 03. 2005.

Byłaby Rzeczpospolita ostoją zła i występku wszelkiego, gdyby nie światłe i niezwykłego poświęcenia pełne, wizjonerskie dzieło Ojca Dyrektora. Za jego to sprawą Radiowęzeł z dobrą nowiną trafił pod każdą strzechę. A przynajmniej pod każdą, która chciałaby dać mu posłuch.

Advertisement
Wielkim osiągnięciem Ojca Dyrektora jest, że Radiowęzeł każdy może mieć w swoim domu. Dawno minęły już czasy, gdy radio było dostarczane na główny plac w mieście lub wiosce, a ludzie gromadzili się wokół wspólnego głośnika łapczywie chłonąc skąpe informacje. Wielką porażką Ojca Dyrektora jest fakt, że nie każdy ma uważanie dać Radiowęzłowi posłuch, bo na skutek grubej kreski, okrągłego stołu i kanciastej transformacji, panuje w kraju tzw. pluralizm, w związku z czym wystarczy zmienić kanał i tym samym zamknąć Radiowęzłowi buzię. Dawno minęły bowiem czasy, gdy radio podawało jedynie słuszną, a i obowiązkową treść.

I tak tkwi Ojciec Dyrektor w nieustającej rozterce pomiędzy czasami, które dawno minęły i tymi, które nigdy nie nadejdą.

Ale tkwi bynajmniej nie bezczynnie. Wystawiwszy w ostatniej gonitwie Legion Posłów Rosłych, przyszło Ojcu z trudem skonstatować, że Legion spod kontroli się wymknął i głównie z synów marnotrawnych obecnie się składa. Tymczasem kolejna kampania już się rozpoczęła i co poniektóre drużyny w blokach startowych zaczęły się ustawiać do biegu formę przygotowując, nie zapomniwszy przy tym o zwyczajowych układankach, kto z kim, kto przeciw komu, kto za co, kiedy i za ile. A co jeden zespół to dorodniejszym składem się charakteryzuje.

W tej gorączce przedwyborczych przygotowań z wysiłku twórczego Radiowęzła poczęta została nowa siła polityczna. Ugrupowanie bez imienia póki co będące, ma w zamierzeniu precyzyjnie odzwierciedlać radiowęźlaną linię programową. Partia złożona z najświatlejszych przedstawicieli dalekiej prawicy -- indywidualności tak wielkich, że gdy kiedykolwiek zebrało się ich w danym ugrupowaniu więcej niż jeden, nieuchronnie dochodziło do rozłamu z dość oczywistego powodu braku możliwości pomieszczenia znamienitych jestestw wodzowskich. Przypuszczalnie nie wróży to nowej formacji długich lat w szczęśliwości i dostatku, no ale to akurat jest najmniejszym powodem do zmartwienia.

Sprawdzonym rytuałem dalekiej prawicy jest jednoczenie jej członków wokół walki ze wspólnym wrogiem, nie dziwi więc zapamiętały atak Radiowęzła i związanych z nim  środowisk na pierwszego prezydenta III RP. Nie dziwi, choć martwi być może cokolwiek. Widać jednak zapotrzebowanie na niedorzeczności i na piewców prawd powierzchownych utrzymuje się w społeczeństwie w stanie dość stałym. Zawsze więc znajdą się, ci którzy potencjał ten zechcą wykorzystać.

Pozostając w szacunku dla Ojca Dyrektora, jak też w pełni zrozumienia dla jego dzieła oraz idei „siania”, Felietonista nie przestaje się zastanawiać, czy mieszanka ksenofobii, fundamentalizmu i nienawiści, jest najlepszym z ziaren, na jakie kraj nasz sobie zasłużył.

 
Menu główne
Strona główna
Abstrakty felietonów
Szukaj z Google
Warto zajrzeć (linki)
Od Redakcji
Współpraca
Najnowsze
Najczęściej czytane
Ankiety
Chcę czytać:
 


© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.
© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.