Strona główna arrow Felietony arrow Europa i świat arrow Stary niedźwiedź mocno śpi
Stary niedźwiedź mocno śpi
Drukuj E-mail
Juliusz Mille   
24. 02. 2005.
Otóż nie tak znowu mocno...

W ostatnich tygodniach mamy sposobność zaobserwować niezbyt mile brzmiące w polskich uszach pomruki imperialnej przeszłości naszego wschodniego sąsiada. Pozostając w zrozumieniu dla potrzeb polityki wewnętrznej Rosji, wydaje się, że stwierdzenia rosyjskiego MSZ, a teraz samego Pułkownika, cokolwiek wykraczają poza ramy dobrego smaku, dyplomatycznej poprawności, dobrosąsiedzkich stosunków i prawdy historycznej w szczególności. Niekoniecznie w tej kolejności.

Advertisement
Niezmiennie, imperia potrzebują afirmacji swojej wielkości, hołdów, pokłonów i uznania ze strony otoczenia. Nie inaczej się rzecz przedstawia z imperiami upadłymi, z tą różnicą, że afirmację winno się wyrażać świetności ich przeszłości. A zapotrzebowanie na igrzyska i rozpamiętywanie świetności minionej jest widać u naszych wschodnich sąsiadów niemałe, co my -- będąc narodem lubującym się skądinąd w martyrologii -- powinniśmy do pewnego stopnia zrozumieć.

Trzeba jednak przyznać, że trudno zaakceptować rewizjonistyczne pomruki misia, który nawet nie bardzo chce udawać sympatycznego. Rosyjskie MSZ poucza, że winniśmy Imperium wdzięczność za Jałtę, która to zagwarantowała nam nowe terytoria, pokój, równość, niepodległość i demokrację na nadchodzące dziesięciolecia. Teraz pan Pułkownik miał życzenie stwierdzić, że Pakt Ribbentrop - Mołotow był historyczną koniecznością.

Zaiste dość osobliwa konieczność. Trudno powstrzymać się od spostrzeżenia, że nazywanie historyczną koniecznością paktu, który sankcjonował agresję na kraj trzeci, jest co najmniej katastrofalną w wydźwięku dyplomatyczną nieostrożnością. Wydaje się, że taka wypowiedź nie mogła być przypadkowa, szczególnie, że jest kontynuacją serii będącej preludium do uroczystości 60-lecia zakończenia Wojny Ojczyźnianej, szerzej znanej jako II Wojna Światowa.

O ile częściowo przekaz ten skierowany jest na wewnętrzne potrzeby zapewnienia igrzysk nudzącym się i rozczarowanym masom dysfunkcyjnego imperium, tak jak i same uroczystości zresztą, o tyle nie może on przejść niezauważony za granicą. Której jesteśmy szczęśliwie częścią. I to nie dzięki, ale raczej pomimo wspomnianej uprzednio konferencji jałtańskiej.

Nie wypada radzić głowie obcego państwa, aby się zajęła tym, w czym jest potencjalnie najlepsza (i raczej nie byłaby to historia XX. wieku), niemniej mamy pełne prawo oczekiwać od naszych przywódców, że nie będą wyrażali zgody na próby pisania historii od nowa.

Nie jest to wołanie o bojkot uroczystości zakończenia II Wojny Światowej. To byłoby mało skuteczne i dało argumenty tej części rosyjskich elit, która niekoniecznie jest nam przyjazna. Należałoby wypracować stosowną reakcję, by jasno dać do zrozumienia naszą niezgodę na tak przedstawioną wizję przeszłości, a jednocześnie nie pogorszyć, a jeśli to nieuniknione, to przynajmniej zminimalizować ochłodzenie stosunków wzajemnych.

Nie leży w naszym interesie zadrażnianie stosunków ze wschodnim sąsiadem. Nie możemy jednak godzić się na przejście nad kolejnym werbalnym incydentem dyplomacji rosyjskiej do porządku dziennego. To, że reakcja strony polskiej powinna zostać jasno i czytelnie wyartykułowana jest poza dyskusją. W tych dniach należałoby wydać wyważone, ale chłodne oświadczenie MSZ. Resztę można pozostawić w rękach naszych czcigodnych posłów. Czego, jak czego, ale kreatywności i elokwencji reprezentantom narodu odmówić nie można. I przy tym nie będzie to oficjalne stanowisko rządu.

Co do igrzysk samych w sobie, wydaje się, że prezydent powinien na uroczystości mimo wszystko pojechać. Warto się jednak zastanowić nad skróceniem oficjalnego programu pobytu polskiej delegacji w Moskwie. Pół dnia, parę uścisków dłoni, mniej lub bardziej przyjacielskich, a potem powrót do domu.

I starczy reperkusji. Pałac Kultury przecież nie wejdzie do wysłużonych rządowych samolotów. Radzieckiej notabene konstrukcji.

 
Menu główne
Strona główna
Abstrakty felietonów
Szukaj z Google
Warto zajrzeć (linki)
Od Redakcji
Współpraca
Najnowsze
Najczęściej czytane
Ankiety
Chcę czytać:
 


© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.
© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.