Strona główna arrow Abstrakty felietonów
Abstrakty felietonów

Felietonista.pl - krytyczny komentarz rzeczywistości zastanej: Polska i świat w komentarzu felietonisty. W naszych tekstach czytelnik odnajdzie krytyczny opis bieżących wydarzeń społecznych, politycznych i gospodarczych. Wszystko to, co nas cieszy, interesuje, bulwersuje, irytuje, ciekawi, bawi, śmieszy...

Zapraszamy do lektury.




Papież Tysiąclecia Drukuj
Społeczeństwo
Juliusz Mille   
11. 04. 2005.

Cała Polska pogrążyła się w wielkim smutku po odejściu jednego z nas. Jednego z największych Polaków w dziejach. Zarówno tych, co były, jak i tych, co będą.

W tych dniach zadumy i refleksji obserwowaliśmy liczne obrazy solidarności, zgody i zjednoczenia nad wspólnymi sprawami. Do takiej jedności Polacy zdolni są w wyjątkowych chwilach. Na co dzień bywa gorzej, ale dobrze, że w chwilach próby potrafimy być razem. A że chwila była wyjątkowa nikt chyba nie ma najmniejszej wątpliwości.

Odszedł człowiek wielki, niezapomniany, duchowy przywódca narodów.

 
Rondo na skraju miasta Drukuj
Polityka
Juliusz Mille   
01. 04. 2005.

Każde miasto ma takiego prezydenta, jakiego mieszkańcy mieli życzenie sobie wybrać. Jedni wybrali lepiej, inni gorzej, jak wskazuje przykład dość dużego miasta w zachodniej części kraju, które przez pewien okres było zarządzane z aresztu śledczego, gdzie czasowo urzędował prezydent. Po tej mniej chlubnej stronie krat.

A zatem, jeśli mieszkańcy Warszawy zechcieli, by rządził nimi polityk o bynajmniej nie samorządowych ambicjach, to trudno się potem dziwić, że niektóre jego decyzje mają się nijak do interesu społeczności lokalnej. Zresztą, jeśli mają się nijak, to znaczy również, że nie szkodzą, więc nie jest jeszcze tak źle. Z punktu widzenia statystycznego Warszawiaka przynajmniej.

 
Radiowęzeł (Gordyjski) Drukuj
Społeczeństwo
Juliusz Mille   
28. 03. 2005.

Byłaby Rzeczpospolita ostoją zła i występku wszelkiego, gdyby nie światłe i niezwykłego poświęcenia pełne, wizjonerskie dzieło Ojca Dyrektora. Za jego to sprawą Radiowęzeł z dobrą nowiną trafił pod każdą strzechę. A przynajmniej pod każdą, która chciałaby dać mu posłuch.

 
Dożynki, czyli łowy bez dyplomatyki Drukuj
Polityka
Juliusz Mille   
13. 03. 2005.
Klimat nam się rozregulował ostatnio. Niechybnie w wyniku nie podpisania protokołów z Kioto przez Pana Krzaka (nie, nie tego, tego drugiego).

Trzeci tydzień marca się zbliża, temperatura oscyluje wokół mało przyzwoitych wartości, woda z nieba leci w stanie raczej zestalonym, a tu drogą polną, Wiejską rzec by można, dziarsko dzierżąc narzędzie wszelakie -- a to sierp, a to kosę, a to znów pochodnię -- przez półmetrowe zaspy przebija się zastęp Rzeczy Pospolitej Naprawiaczy. Wycieczce przewodzi Wielki Inkwizytor, wielki głównie wzrostem oraz zaślepieniem w swej destrukcyjnej dążności dożynania.

 
Stary niedźwiedź mocno śpi Drukuj
Europa i świat
Juliusz Mille   
24. 02. 2005.
Otóż nie tak znowu mocno...

W ostatnich tygodniach mamy sposobność zaobserwować niezbyt mile brzmiące w polskich uszach pomruki imperialnej przeszłości naszego wschodniego sąsiada. Pozostając w zrozumieniu dla potrzeb polityki wewnętrznej Rosji, wydaje się, że stwierdzenia rosyjskiego MSZ, a teraz samego Pułkownika, cokolwiek wykraczają poza ramy dobrego smaku, dyplomatycznej poprawności, dobrosąsiedzkich stosunków i prawdy historycznej w szczególności. Niekoniecznie w tej kolejności.

 
Słonie w porcelanie Drukuj
Europa i świat
Juliusz Mille   
21. 02. 2005.
Pokonawszy zakrętów historii bez liku, kraj nasz w maju zeszłego roku wstąpił do Unii Europejskiej, przy aplauzie większości, obojętności niektórych i zawodzeniu jeszcze innych. Czy będzie to spokojna przystań na kolejne dziesięciolecia prosperity, nie nam, lecz historykom przyszłych pokoleń przyjdzie oceniać. Póki co, znakomita większość spraw zmierza w pożądanym kierunku, a żadna z apokaliptycznych wizji roztaczanych przez eurosceptyków się nie zrealizowała. No, ale nie o tym dzisiaj mieliśmy...

 
Stonka a sprawa polska Drukuj
Gospodarka
Juliusz Mille   
07. 02. 2005.
Wydawałoby się, że czasy, kiedy przebrzydli imperialiści zrzucali z samolotów stonkę ziemniaczaną, w celu zaszkodzenia dorodnym uprawom polskiego kartofla, a i dobrobytowi socjalizmu w istocie, powinny pozostać wspomnieniem zamierzchłej przeszłości -- gdzieś daleko przed grubą kreską, chudymi latami transformacji i inwazją barów McDonalda. Gdyby tak było jednakowoż, tematem felietonu musiałoby być jakieś inne sympatyczne zwierzątko, na przykład modliszka. A nie jest.
 
Tańczący z teczkami Drukuj
Polityka
Juliusz Mille   
30. 01. 2005.
Wybory zbliżają się w Kraju nad Wisłą dużymi krokami. Widać to gołym nieuzbrojonym okiem, pomimo pojawiających się od czasu do czasu tematów zastępczych - a to nasz narodowy Adaś dostał nowego wiatru w żagle, tj. w narty, a to 60 Rocznica, a to zima zaskoczyła drogowców w środku stycznia.
 
Invocatio Idei Drukuj
Inne
Juliusz Mille   
25. 01. 2005.

A zatem zostało postanowione. Dekretem myśli twórczej, do życia powołany został Felieton. Felieton z natury swej rzeczy formułą cykliczną będzie, o ile Felietonista się nie znudzi, bądź mu nie zabraknie konsekwencji, czego przykładów w historii nieodległej znana jest moc cała. Felietonista, bowiem w całej gamie swych zalet posiada i tę, podług której to najbardziej jest konsekwentnym w swej niekonsekwencji.

 
Gra dziadek w salopie Drukuj
Społeczeństwo
Anna Maria Nowakowska   
16. 04. 2004.

Zołza za kółkiem cz. 4 -- „Gra dziadek w salopie”

Witajcie, fany jazdy polskiej. Zołza znowu za kółkiem. Nie siedziałam za nim dość długo, bo siedziałam gdzie indziej. A ze środków do lokomocji wybierałam pociąg (takie długie, hałaśliwe, cuchnące w środku). Mój Tico jest młody metrykalnie, ale pod maską ma 200 tysięcy. Jak mamusia, z lisim uśmiechem orzekł mój były mąż, a aktualny niezauważalnie odśmiechnął się, z ramienia męskiej solidarności.

W pociągu było tak: panom śmierdziały nogi a paniom pachy. Dalej nie opowiadam, bo może czytacie przy kolacji. Kiedy ja jem kolację, w telewizji pokazują gówniarza na kiblu, tego, co potem chce mamusi perfum użyć do spłukania. Z ulgą wracam za kierownicę, wiosennie, promiennie, fresz eeear dynda mi przed nosem. Dynda razem ze Świętym Krzysztofem, bo on jeden mógł sprawić, że tyle razy udało mi się wrócić żywej.

 
«« początek « poprzednie 1 2 3 4 5 następne » koniec »»

Pozycje: 31 - 40 z 43
Menu główne
Strona główna
Abstrakty felietonów
Szukaj z Google
Warto zajrzeć (linki)
Od Redakcji
Współpraca
Najnowsze
Najczęściej czytane
Ankiety
Chcę czytać:
 


© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.
© 2005-2009. Wszystkie prawa zastrzeżone.