|
Polityka
|
|
Marek Pol
|
|
18. 03. 2007. |
|
ZNP przeżywa złoty okres. Nic tak nie wzmacnia Związku, jak walczący z nim i z nauczycielami oszalały Minister Edukacji. Związek protestuje przeciwko festiwalowi pomysłów Giertycha, które mają pomagać w promocji zdychającej LPR, więc Giertych i jego przyboczni narodowcy próbują przywalić Związkowi. W tym celu stosują sprawdzoną ostatnio metodę - „na Wielgusa”. Tak długo nikt nie wiedział, że arcybiskup pracował dla tajnych służb, jak długo nie próbował wleźć na stołek, który miał dostać ktoś inny. Gdy się wychylił, nastąpiło kwitów „cudowne odnalezienie” i już po Wielgusie. Spodobało się to Giertychowi i jego kolegom, więc w czasie demonstracji ZNP na ulicach Warszawy, nagle „znaleźli dowody”, że za czasów Bieruta i Stalina ZNP zamiast protestować „ciepło wyrażało się o komunistycznych dyktatorach”. Pochwalało też podobno interwencję sojuszniczych wojsk w Czechosłowacji. |
|
|
Polityka
|
|
Anna Maria Nowakowska
|
|
04. 12. 2006. |
|
Zanim wioskowy głupek został posłem mógł sobie co najwyżej pomacać Marynę we młynie. Ale ludzie, ludziska, wy, którzy wybieracie i my, którzy wybieranie olewamy: czy należy się dziwić spraw obrotowi? Oto wioskowy albo miejski głupek zostaje posłem (prezydentem, premierem, policjantem, sędzią) i uważa, że dostała mu się WŁADZA. Nie „odpowiedzialność”, „praca”, „honor” ale władza. Co gorsza ileś tam milionów głupków też tak sądzi, tę władzę pokornie oddając i rezygnując z myślenia. |
|
|
Polityka
|
|
Witold Filipowicz
|
|
08. 11. 2006. |
|
Celem reaktywacji samorządów terytorialnych miała być decentralizacja władzy. Administracja samorządowa, z założenia, miała urzeczywistniać hasło – bliżej ludzi. Z tym, że ta władza miała być wybierana przez ludzi spośród siebie samych, na konkretnym terenie poszczególnych wspólnot. Bez oglądania się na parlamentarne boje na szczeblach rządu, wojewodów, urzędów centralnych i ich filii. Jakoś tak się porobiło, że co wybory samorządowe, to lokalni działacze coraz więcej kolorów nabierają. Barw osobliwie przypominających polityczne ugrupowania sejmowe. Za zmianami ubarwienia podąża też zmiana języka. Wyborcze spotkania kandydatów na radnych zaczynają się upodabniać do relacji z obrad parlamentarnych. Zwroty i całe frazy przenoszone są wprost z prezentacji poglądów prominentów partyjnych. |
|
|
Polityka
|
|
Anna Maria Nowakowska
|
|
29. 10. 2006. |
|
Za teorią ewolucji przemawia wyjątkowo duże skupisko brzydkich i brzydszych posłów oraz posłanek reprezentujących naród. Pan Bóg esteta, ten sam, który zaprojektował zachody słońca, Tatry i motyle, nie wykreowałby przecież takiej ilości paskudnych gąb i opasłych tyłków. Bo po co? A na dodatek w tych obleśnych opakowaniach tkwi jeszcze brzydsza zawartość. Molestanci, malwersanci, złodzieje, fałszerze, obmacywacze i kto tam jeszcze – ruszają do boju o ochronę życia poczętego. |
|
|
Polityka
|
|
Anna Maria Nowakowska
|
|
12. 10. 2006. |
|
Od dawna wiedziałam, ze Ptyś donosił na Gąskę Balbinkę. Zaraz... Może to ona, suka zimna, donosiła. Nie będę dłużej milczeć, postawa abolicyjno-amnezyjna powoduje bowiem skurcze jelit i ciężką niestrawność. Żądam powołania komisji śledczej, a najlepiej dwóch! |
|
|
Polityka
|
|
Anna Maria Nowakowska
|
|
27. 04. 2006. |
|
Wyrzucono mnie niegdyś z kościelnego chóru, bo miałam lepszy głos niż inne dziewuchy. I one się poskarżyły księdzu. Ksiądz ostrzegł moją babcię, ze jak się będę wybijać ponad inne dzieci, to mnie zewsząd wyrzucą. A babcia mnie nie ostrzegła, niestety... Tusk, ja agitowałam w rodzinie, żeby na Ciebie głosowali, przez co mam wroga w mojej teściowej! A Ty co? |
|
|
Polityka
|
|
Anna Maria Nowakowska
|
|
26. 03. 2006. |
|
- Panie doktorze, źle widzę z bliska... - A z daleka? - Z Manchesteru! Hau, hau, hau! Sprzedawcy moherowych beretów narzekają i dziwią się: towar im nie zszedł. Nie znam się na polityce, ale czy to nie jest jakiś ważny wskaźnik? I jeszcze: przetrzymajcie te tony moheru do wygranej Tuska&Co (oby nie spleśniał, nie Tusk, tylko moher), to się sprzeda kiedy już będzie po wszystkim. Taka pamiątka po czasach mrocznej neurozy. Moher. Samo słowo jest drapiące i włochate, brr. Ja sobie zrobiłam wystrzałową koszulkę z napisem: Moje uczucia są obrażone, I’m paranoic. Czy będę bezpieczna odwiedzając w niej Polskę? |
|
|
Polityka
|
|
Marek Pol
|
|
05. 03. 2006. |
|
Nareszcie! Dołączyliśmy w końcu, do najbardziej rozwiniętych krajów Europy. Nie w jakiś tam przygotowaniach do euro, czy innych dyrdymałach. Dołączyliśmy w sprawie poważnej. Mamy wreszcie naszą ptasią grypę! W dodatku ujawnioną nie byle jak. Nie na jakiejś tam zdechłej mewie czy (za przeproszeniem) kaczce. Nasza ujawniła się na łabędziu - ptaku szlachetnym i królewskim. Jak nasz kraj i naród. Miejsce, w którym odkryto światowej sławy wirusa, też nie jest byle jakie. Nie żadna tam wiocha na Wyspie Rugia, albo inne zadupie, ale prastary Toruń. Miasto Kopernika i Ojca Dyrektora, dzięki ptasiemu wirusowi, zyskało nie lada promocję. Należała mu się. Szczególnie po tym, jak chciwe władze Fromborka, odmówiły wydania Toruniowi, właśnie znalezionej czaszki wielkiego astronoma. Nie wiadomo, co bardziej nagłośniłoby miasto, czaszka czy wirus H5N1. W końcu może być tak, że Toruń będzie jedynym miejscem na świecie, gdzie ptasia zaraza pojawiła się w centrum dużej aglomeracji. A to, już jest coś! |
|
|
Społeczeństwo
|
|
Marek Pol
|
|
20. 02. 2006. |
|
Dla przeciętnego mieszkańca naszego globu, Polska jest krajem zimnym. Jeśli nasz piękny kraj, nie kojarzy mu się z białymi niedźwiedziami na ulicach to, co najmniej ze śniegiem i mrozem. Tak jak Rosja, Szwecja czy Finlandia. Dużo się nie myli. Mamy śnieg i co pewien czas nawet ostre mrozy. Mamy całkiem wysokie góry u siebie i już naprawdę potężne, kawałek od naszej południowej granicy. Mamy też kilka razy więcej mieszkańców niż większość krajów europejskich. Krótko mówiąc, mamy wszystko by być potęgą w zimowych sportach. I nawet po sukcesach Małysza zaczęliśmy wierzyć, że zmierzamy w tym kierunku. A tu kicha! |
|
|
Polityka
|
|
Marek Pol
|
|
04. 02. 2006. |
|
Sypiam mocno i rzadko mi się coś śni. Trochę szkoda. Zazdroszczę kolegom. Niektórym śnią się takie rzeczy, że gdyby nie byli pełnoletni, nie powinni w ogóle kłaść się spać. Mnie przytrafił się ostatnio tylko jeden sen. Niestety okropny! Śnił mi się Sejm. Jarosław Kaczyński siedział w gabinecie i zadowolony mamrotał pod nosem: „No to się udało! Platformę puściłem w skarpetkach, a dwóch przestraszonych baranów, zaprzągłem do wozu. Będą ciągnąć aż miło. Nic praktycznie nie dostali. Jeśli już będę musiał, rzucę im jakieś ochłapy. Na pewno nic poważnego. To się nazywa majstersztyk! Mając ledwo 155 posłów, mieć pełnię władzy! Rząd, policja, służby specjalne, prokuratura, media, armia i wszystko co o czymkolwiek decyduje, jest moje. A ja wiem jak z tego korzystać. Te dwa cwaniaki myślą oczywiście, że za parę miesięcy mnie przycisną. Za parę miesięcy, to już będzie po nich! Są na to sposoby. Gdyby jeszcze coś znaczyli, zaczniemy długie negocjacje o ich wejściu do rządu. Ale rządzić, będziemy dalej my!” |
|
|